niedziela, 11 stycznia 2015
Rozdział 4
WAŻNE PRZECZYTAJ!
Chciałabym wam powiedzieć,że ostatnio dużo myślałam nad tym czy opłaca się pisać tą notatkę ale ostatecznie ją napisałam.
Mianowicie postanowiłam zaproponować Wam abyście na twitterze bądź gdzie indziej pisali
do mojego fanfiction hasztag #DarknessPL .
Na przykład gdy byście wspominali o nim,bądź go komuś polecali :)
Osobiście uważam,że nikt i tak nie będzie tego pisał (no cóż..) ale co mi szkodzi zaproponować,prawda?
Zważając na bardzo małą czytelność zapewne przeczyta to mniej,więcej 4-5 osób co oczywiście mnie smuci bo wkładam w pisanie tego fanfiction całe moje serce,biorąc pod uwagę fakt,że jest to moje pierwsze fanfiction :)
________________________________________
Minął właśnie pierwszy tydzień Louisa na uczelni,siedział właśnie w piątkowy wieczór przy biurku z laptopem na kolanach,przeczesując skrzynkę odbiorczą na jego studenckiej poczcie internetowej.
Jak każdy student na uczelni posiadał właśnie taką pocztę na której nauczyciele,bądź uczniowie przystosowani do pracy w gazetce,rozsyłali ogłoszenia takie jak 'Na jutro,uczniowie pierwszego roku proszeni są o przyniesienie zdjęć!Mianowicie jutro przez akademicką dyrekcję będą wyrabiane karty ID![...]"
Westchnął cicho,przeczesując palcami swoje karmelowe włosy,gdy drzwi otworzyły się z hukiem,na co Louis wzdrygnął się i zatrzasnął laptopa,po czym uniósł swój wzrok,zauważył,że zdyszany Liam wpadł do pokoju,od razu rzucając się na łóżko,a za chłopakiem wszedł Niall,na co zmarszczył czoło.
Odstawił laptopa na biurko,następnie wstał i zamknął za chłopakami drzwi.
-Co to było?-zapytał zdziwiony Louis ale odpowiedzią była głucha cisza,na co chłopak cicho westchnął i usiadł na swoim łóżku.
-Liam do cholery dobrze wiesz,że nie o to mi chodziło!-warknął zirytowany blondyn,a Louis zmarszczył brwi,obserwując całą sytuację w ciszy.-Liam posłuchaj mnie,proszę cię!
Payne jedynie położył się na łóżku plecami do Irlandczyka.
-Skarbie..-szepnął blondyn.-Posłuchaj mnie,proszę..poświeć mi te pieprzone pięć minut i jeśli zechcesz to później wyjdę z tego pokoju,w porządku?-kontynuował Niall.
Po chwili Liam cicho westchnął.-Dobrze,mów.-powiedział twardo,odwracając się w stronę Nialla z kamienną miną,lecz Louis zauważył,że na jego twarzy wymalowany jest smutek.Blondyn usiadł obok Liama i chwyciwszy delikatnie jego ramie westchnął ciężko.
-Liam..dobrze wiesz,że to Ciebie tylko kocham najbardziej na świecie,wiesz o tym,prawda?-szepnął Niall.-A ta dziewczyna była tylko znajomą Zayna..Podoba jej się,więc poprosiła mnie o przysługę,zważając na to,że jest moim kumplem,to wszystko,przysięgam..-zapewnił niebieskooki.-Nawet przez myśl mi nie przemknęło aby Cię z nią zdradzić..
Po kilku minutach,jak przypuszczał szatyn...Liam usiadł i spojrzał smutno na blondyna.
-Mówisz poważnie,czy wyciągnąłeś tą historyjkę z palca?-zapytał cicho brunet.
-Najpoważniej na świecie,słońce.-wyszczerzył się Irlandczyk.
Louis odchrząknął,patrząc na nich.
Po chwili obydwoje spojrzeli na Louisa zaskoczeni.
-Chłopaki..jeśli przeszkadzam to mogę wyjść czy coś.-wymamrotał niepewnie,a Irlandczyk z Liamem pokręcili głowami,uśmiechając się do siebie.
-Nie,nie przeszkadzasz.-odparł Niall,uśmiechając się głupkowato do swojego..(Jak przypuszczał Lou) chłopaka.
-Uh..nie wiedziałem,że jesteście razem,czy coś w tym stylu.-wymamrotał niepewnie chłopak,po czym zaśmiał się cicho pod nosem.
-Nie pytałeś więc nie mówiliśmy.
-Długo jesteście razem?-zagdanął
-W grudniu będzie rok,prawda Liam?
-Dokładnie.-odparł z promiennym uśmiechem.
Uśmiech Liama był tak zarażający,że Louis go odwzajemnił wstając z łóżka.Podreptał w stronę biurka,po czym chwycił jakąś książkę,a następnie wrócił z nią z powrotem na łóżko.
-Och zapomniałbym!-pisnął Irlandczyk,na co szatyn spojrzał na niego zaskoczony.-Dziś jest impreza w bractwie Beta.Louis powinieneś pójść z nami.
Louis skrzywił się na tą propozycję.Zagryzł wargę i spojrzał na blondyna,kręcąc głową.
-Nie.-odparł.-Nie sądzę aby to był dobry pomysł,biorąc pod uwagę fakt,że jestem tu tydzień i znam tylko Was..
-Louis,dramatyzujesz..-wymruczał,szczerząc się Liam.-To będzie świetna okazja aby poznać się z ludźmi,zapalić trawkę i zapić się do nieprzytomności.
-Nie,Liam.-powiedział twardo.-Ja tam nie pasuję,rozumiesz?Już po tygodniu tutaj mogę śmiało stwierdzić,że dzieciaki z bractwa nie są dobrym towarzystwem.
-Pieprzenie.
Liam wywrócił teatralnie oczyma,wstając.Po chwili chłopak wraz z Niallem spojrzeli na siebie porozumiewawczo.
-A obchodzi cię to?To ma być dobra zabawa!-pisnął Niall.-Uniwersytet nie może być kojarzony tylko z profesorami,bądź nauką i książkami.Ma być przede wszystkim kojarzony z dobrą,młodzieńczą zabawą..Co o tym sądzisz Liam?-blondyn zerknął na Liama,który uśmiechał się od ucha do ucha.
-W pełni zgadzam się z tą blond kupą szczęścia.Nie możesz siedzieć całymi dniami w tym pokoju..Jeśli można to nazwać pokojem..Bardziej klatką.
-Do rzeczy,Liam..-przerwał mu Irlandczyk.
-Oh tak,wybaczcie,za dużo gadam.-zaśmiał się brunet.-Wracając do tematu..Louis ta impreza dobrze Ci zrobi,przysięgam.
Po ciągłym gadaniu chłopaka,Louis westchnął cicho,przecierając oczy wierzchem dłoni.Po chwili spojrzał w stronę Liama,który niepewnie patrzył się na Louisa,po czym zerknął na Nialla..
Przeklnął ich pod nosem,wstając.
-Ale jeśli będę chciał wrócić to wracamy,w porządku?-mruknął Louis,na co Niall pisnął podekscytowany i przyległ swoim ciałem do ciała Tomlinsona.
-Spodoba Ci się,obiecuje.-zaśmiał się Niall.
-Mam co do tego złe przeczucia,jeśli mam być szczery..-westchnął cicho szatyn.-Nawet nie wiem w co się ubrać..-wymamrotał,po czym usłyszał salwę śmiechu ze strony Liama.
-Gadasz jak pieprzona baba,przysięgam na Boga!-wychrypiał rozbawiony.
-Oh zamknij się,Niall..
Po chwili wyciągnął z niej parę czarnych,obcisłych rurek,a do tego purpurową koszulę.
-Pospiesz się za godzinę przyjedzie po nas Zayn.-mruknął Irlandczyk.
***
Weszli do zwartą grupą do domu bractwa,po czym Louis rozejrzał się wokół,zauważając już lekko wstawionych studentów,tańczących na stole,kanapie..Dosłownie wszędzie..
Jeśli ocieranie się o siebie można nazwać tańcem.
Westchnął cicho i zerknął na Nialla,na co ten tylko posłał mu zachęcający uśmiech,chwytając dłoń Liama.
Blondyn ułożył drugą dłoń na ramieniu Louisa,zauważając,że chłopak czuje się nieswojo,po chwili Louis poczuł,że Niall ostrożnie ciągnie go w głąb domu,znów rozejrzał się zaciekawiony,a po chwili nachylił się nad nim Irlandczyk.
-Rozluźnij się Lou!-krzyknął do ucha,szatyna,starając się tym przekrzyczeć głośną muzykę.Louis skrzywił się nieznacznie,czując ból w okolicach ucha.Miał wrażenie,że właśnie jego bębenek został uszkodzony przez wrzeszczącego blondyna.
-Nie musiałeś tak głośno!-odkrzyknął,ironicznie,po czym zauważył jak Niall zrywa rękę z jego ramienia,aby po chwili wylądowała na jego uchu,krzywiąc się.Louis parsknął pod nosem,rozbawiony obrotem sytuacji.
-Fakt.Wybacz.-posłał mu rozbawiony uśmiech.
-Chodźmy po drinki..Tak zdecydowanie chodźmy po nie..-nalegał Liam,a po chwili byli już w kuchni nalewając sobie procentowego napoju do kubków.Louis rozejrzał się wokół,trzymając w dłoni czerwony kubek,ale po chwili namysłu odstawił przedmiot z powrotem na blat,wysepki kuchennej.
Liam spojrzał na Louisa ze zmarszczonymi brwiami.
-Nie pijesz?-zapytał zaskoczony,na co Louis pokręcił przecząco głową,obdarowując bruneta niezręcznym uśmiechem.
-Nie pijam alkoholu..Będąc szczerym to nigdy go nie piłem..-wymamrotał szatyn,patrząc niepewnie na Liama,który uniósł brwi,wytrzeszczając oczy.
-Mówisz poważnie?-zapytał zdziwiony,a Louis cicho westchnął,po czym skinął głową,delikatnie się rumieniąc zażenowany.
-Oh..stary..-Mruknął,kładąc dłoń na jego ramieniu.-To nic,nie przejmuj się..Nie musisz pić,jeśli nie chcesz,to nie jest konieczne.-zaśmiał się,starając się w pewnym sensie pocieszyć chłopaka.
Westchnął cicho i skinął głową,a po chwili Liam zabrał rękę,a następnie spojrzał na Nialla,który właśnie był w trakcie wlewania sobie alkoholu do czerwonego kubeczka.
-Chodźmy do salonu.-zaproponował Liam,na co obydwoje skinęli głowami i ruszyli wolnym krokiem do salonu.Po chwili przekroczyli próg głównego pokoju,imprezy,a w oczy szatyna rzuciła się grupka osób,która spijała z siebie,alkohol.
Skrzywił się nieznacznie na ten widok,od razu odwracając wzrok.Zagryzł delikatnie wargę,spuszczając wzrok na swoje buty.Nagle ktoś chwycił go za ramie na co zaalarmowany szybko uniósł wzrok ale odetchnął cicho gdy dostrzegł obok siebie Nialla.
-Idziemy usiąść,idziesz z nami?-zapytał,biorąc łyk alkoholu.
Louis skinął głową,po czym ruszyli w stronę kanapy przy której siedziała grupka osób,a na kanapie ściskało się pięcioro osób.Usiadłszy obok Horana zerknął na niego.
-To jest Louis mój współlokator.Przyjechał dopiero wczoraj,więc postanowiłem pokazać mu jak wygląda tutaj dobra impreza.-powiedział,uśmiechając się szeroko,na co Louis zarumienił się unosząc wzrok.
Przeleciał po każdym wzrokiem,zauważając,że wszyscy uśmiechają się do niego przyjaźnie,co spowodowało,że Louis odwzajemnił uśmiech,bawiąc się niezręcznie swoimi palcami,a po chwili ktoś chwycił go delikatnie za ramie,na co wzdrygnął się i spojrzał na osobę,która trzymała go za łokieć.
-Chcesz drinka?-zapytała dziewczyna stojąca tuż za nim,na co pokręcił przecząco głową.
-Nie,dzięki.Nie pijam alkoholu.-oznajmił dziewczynie,a ta cicho się zaśmiała.
-Każdy go pije,bez jaj.
-Uh..po prostu nie mam ochoty..
-Daj spokój,spróbuj chociaż..Na pewno ci się spodoba.-kontynuowała dziewczyna,a po chwili puściła do niego oczko,szczerząc się,najwidoczniej rozbawiona całą tą sytuacją.-Chyba,że się boisz...świętoszku.-I w tym momencie w Louisie się zagotowało,nie chciał pokazać jakiejś przypadkowej osobie,że może z niego kpić,więc spojrzał na Liama,po czym na jakiegoś mulata obok niego,który trzymał,odkręconą butelkę wódki w dłoniach.
-Mogę?-zapytał,wyciągając rękę w stronę chłopaka,na co zaśmiał się pod nosem,lecz po chwili dał mu trunek w dłoń,
Nie myśląc długo,Louis,trzymając koniuszek butelki przy ustach,przechylił ją,biorąc kilka dużych łyków,wzdrygnął się,czując palące uczucie w gardle.Po chwili oddał butelkę komuś obok,a dziewczyna o fioletowych włosach zagwizdała,unosząc brew i uśmiechając się cwaniacko.
-No proszę,proszę,a tego nikt się nie spodz-nie dokończyła bo przerwał jej Liam.
-Nie musiałeś tego robić,Louis,przecież wiesz..-oznajmił chłopak,na co Louis wzruszył ramionami i spojrzał w stronę swojego współlokatora,zauważając,że na jego twarzy wymalowane jest zmartwienie.
-Ale chciałem,Liam,spokojnie..-odparł,niepewnie,na co Payne tylko cicho westchnął.
Po kilku minutach rozmów,Louisowi zaczęło kręcić się w głowie,a jego samopoczucie nagle wzrosło,przez co włączył się do rozmowy.
-Chcę iść potańczyć..dlaczego tu siedzimy Liam?-jęknął szatyn,wstając,a po chwili ruszył w stronę tańczących ludzi.-Idę tańczyć!-krzyknął do Liama,odchodząc,a tylko brunet zmarszczył brwi nic nie mówiąc.
Szatyn w chwili gdy dotarł na "parkiet" zaczął tańczyć w rytm muzyki,lecącej z głośników,przy tym kręcąc biodrami.Przez alkohol buzujący w krwi,pozwolił ponieść się chwili,zamykając powieki i prężąc się,przy tym starając się wyglądać seksownie.
Po kilku piosenkach,gdy Louis poczuł,że jest organizm już opada z sił,stanął w miejscu otwierając oczy.Westchnął ciężko,przeczesując palcami swoje karmelowe włosy,po chwili poczuł czyjś wzrok na sobie,więc rozejrzał się wokół i jego spojrzenie skrzyżowało się z wzrokiem nikogo innego jak Harry'ego.
Styles stał oparty o ścianę,cwaniacko uśmiechając się do szatyna. Louis stał tam wpatrując się w oczy bruneta przez kilka minut,kiedy żaden z nich nie przerwał kontaktu wzrokowego,do czasu gdy ktoś wpadł na chłopaka,wylewając tym jakąś ciecz na jego koszulę,przez co się skrzywił i spojrzał jeszcze raz w stronę Harry'ego,zauważył,że Styles szczerzy się w jego stronę,widocznie rozbawiony.Louisa zirytował fakt,że nadal ma na twarzy ten perfidny uśmiech,który najchętniej zostałby zdarty przez Louisa z jego twarzy.
-Jasna cholera,przepraszam!-mówi męski,głos,na co Louis.
-Uh..okej,nic nie szkodzi..-wymamrotał,szatyn,starając się rękawem jakimś cudem wytrzeć,koszulę,lecz na marne bo po chwili i rękaw był mokry.Westchnął bezradnie,po czym ruszył w głąb mieszkania w celu poszukania toalety.
Po kilku minutach otwierania przypadkowych drzwi w końcu trafił do łazienki.
Wszedł do środka,a następnie zapominając przekręcić klucza,zaczyna rozpinać guziki,górnej części stroju.Nie minęła minuta,a Louis stał z koszulą w rękach,bezradnie na nią patrząc.
Zagryzł wnętrze policzka,po czym ,zacisnął powieki płytko oddychając.
Po chwili drzwi od łazienki się otworzyły,na co Louis szybko otworzył oczy i spojrzał w stronę drzwi.
Tomlinson patrzył zaskoczony na jakiegoś blondyna,który po przeskanowaniu wzrokiem Louisa,parsknął śmiechem,wchodząc do środka.
Szatyn szybo założył na siebie koszulę,zaraz po tym spiorunował chłopaka wzrokiem,robiąc między nimi jak największą przestrzeń.
-Co tu robisz?!-pisnął,chwytając dłońmi umywalkę.-Wyjdź stąd natychmiast,nie wiesz,że się puka?!
-Nie wiesz,że się zamyka drzwi?-zripostował mężczyzna z szyderczym uśmiechem,lecąc wzrokiem po szatynie,od stup do głów.Zauważając co robi,Louis zaczerwienił się wściekle,pospiesznie zapinając guziki.
-Co nie zmienia faktu,że nie powinieneś tu wchodzić.-wysyczał zirytowany,na co intruz zaśmiał się drwiąco,podchodząc do niego bliżej.
Klatka piersiowa Louisa zaczęła niebezpiecznie falować.
Po tym jak zapiął guziki,poczuł na swoich biodrach,duże i silne dłonie,przez co zaalarmowany Louis,wystrzelił swój wzrok w górę,napotykając się na parę piwnych oczu.
Szatyn chciał odepchnąć chłopaka,jednakże ten mu to uniemożliwił,jedną dłonią chwytając jego nadgarstki tak aby Louis nie mógł nimi ruszać.
-Zostaw mnie!-pisnął Tomlinson,szarpiąc się,tymczasem blondyn przywarł swoimi pulchnymi ustami do szyi,Louisa.
-Nie potrzebnie zakładałeś tą koszulę..Zdecydowanie lepiej wyglądasz bez niej..-wymruczał mężczyzna,ssąc skórę chłopaka,na co Louis zaczął się wyrywać,czując napływające łzy do oczu.
-Puść mnie,proszę.-wychrypiał,zaciskając powieki,na co intruz zaśmiał się nikczemnie,w tym czasie zjeżdżając dłonią z biodra Louis na jego tyłek,a po chwili ścisnął go mocno,wywołując tym pisk ze strony Louisa.
Szatyn,bezradnie odpuścił chłopakowi,dając tym pole manewru.Brązowooki zauważając to puścił nadgarstki Louisa,chwytając za guziki koszuli,w tym czasie robiąc drobne malinki na jego szyi.
Zniecierpliwiony chłopak szarpnął za nią,chcąc ją rozpiąć,lecz przerwał ją,a czarne guziki posypały się po podłodze.
Z Louisa gardła wydobył się pisk,przez co blondyn chwycił go za szczękę i skierował jego twarz tak aby popatrzył w jego oczy.
-Bo będę musiał zakryć Ci tą śliczną buźkę..-wycharczał.-Zrobił bym to ale zaraz będziesz mieć co innego w buzi,słoneczko.-zaśmiał się szkaradnie,na co Louis skrzywił się a na jego policzkach pojawiły się łzy.
Brązowooki zaśmiał się,po czym zjechał ręką na krocze szatyna.Ścisnął je,patrząc na reakcje Louisa,przy tym zaczynając je masować.
Louis rozpłakał się,zaciskając powieki,po chwili zaczął się szarpać.Szatyn będąc przerażonym ostatkiem sił kopnął blondyna w krocze,na co brązowooki odsunął,kuląc się.
Chłopak jęknął z bólu,na co Louis szybko wybiegł z łazienki,pozostawiając go na zimnych kafelkach.
Biegł szybko,przeciskając się przez pijanych już studentów,spojrzał za siebie i dostrzegł blondyna,który już otrząsnął się po ataku.Chłopak przedzierał się przez ludzi,starając się dopaść szatyna.
Rejestrując to Louis jak najprędzej chwycił za klamkę najbliższych drzwi i nacisnął na nią ale drzwi nie ustąpiły,więc nie mając innej drogi ucieczki zaczął się do nich dobijać,modląc się aby ktoś był w środku.
Szlochając,uderzał pięściami rozpaczliwie w drewniane drzwi,krzycząc przy tym aby ktoś mu otworzył,po chwili chłopak usłyszał przekręcanie klucza w drzwiach,a następnie dostrzegł otwierające się drzwi.
Nie patrząc na osobę,która mu otworzyła szybko wbiegł do pokoju,po czym skulił się gdzieś w kącie,cicho szlochając.
-Zamknij drzwi,proszę zamknij te drzwi!-wychrypiał Louis,w tym czasie zakładając ramiona na głowę i przyciskając kolana do klatki piersiowej.
-Co to do kurwy?-warknął ktoś,ochrypłym i głębokim głosem.
Louis rozpłakał się jeszcze bardziej i po chwili uniósł wzrok,a jego spojrzenie skrzyżowało się ze szmaragdowymi oczyma,które mieniły się w blasku księżyca,biorąc fakt,że w pokoju nie jest zapalone światło,a przez zasłony pada światło srebrnego rogalika,które pojawia się co noc.
-P-przepraszam...Nie wiedziałem,że tu jesteś,przysięgam.-wyszeptał chlipiąc.-Chciałem tylko uciec..pozwól mi tu zostać,błagam.-zapłakał chłopak,patrząc błagalnym spojrzeniem na bruneta.-Zamknij drzwi,błagam on tu wejdzie!-pisnął,przerażony.
Styles wyszedł przed drzwi i rozejrzał się po korytarzu,po czym zarejestrował wysokiego blondyna,który zmierzał w stronę jego pokoju.Po chwili chłopak stanął w miejscu i cała pewność siebie wyparowała wraz z jego morderczym spojrzeniem.Harry westchnął cicho i pokręcił głową,rozbawiony zachowaniem studenta.Po chwili wszedł do pokoju i zamknął drzwi,po czym przekręcił klucz.
-Zrobił Ci coś?-zapytał podchodząc bliżej Louisa,a chłopak jedynie skinął głową nic nie mówiąc.-Co dokładnie?
_______________________________________________________________________________
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Misiek kiedy kolejny rozdział? :3
OdpowiedzUsuń